ludzie słowa z dziećmi

Czy jestem dobrym rodzicem?

29 kwietnia 2016

Jestem mamą od 12 lat i do tego trójki dzieci. Można pomyśleć, że mam całkiem sporo doświadczenia w tematach rodzicielskich. W sumie tak jest i jednocześnie nie znaczy, że nie mam wątpliwości, nie czuję się czasem bezsilna i zaniepokojona. Są chwile, że nie wiem, co mam robić. On się drze, ona nie chce, on ryczy jakby się świat zawalił. I wtedy przez głowę przechodzi mi ta myśl „Czy ja jestem dobrym rodzicem?”

Szukam w książkach, chodzę na spotkania, rozmawiam ze znajomymi rodzicami. Często znajduję tam wsparcie, zrozumienie i gotowość dzielenia się swoimi doświadczeniami. Ostatnio byłam na spotkaniach z Agnieszką Stein, które dużo wniosły w moje patrzenie na bycie rodzicem. Głośne jest we mnie to zdanie:

„Rodzice często tak dużo myślą o tym, co powinni robić, że nie pamiętają o tym, żeby wspierać.”

Wspierać w trudnych emocjach czyli towarzyszyć, obserwować i mówić o tym, co się z dzieckiem dzieje. Wspieranie, rozumiane przez towarzyszenie, to nie pomaganie. Ważne jest też, akceptowanie emocji i sposobu, w jaki je dziecko wyraża.

Dlaczego nie pomaganie? Dlatego, żeby budować w  dziecku poczucie sprawczości. Pomaganie jest z zewnątrz. Kiedy mówimy dziecku „nie płacz”, to chcemy mu pomóc i zmienić tę trudną dla niego (i dla mnie) sytuację. Może to być odczytane przez zainteresowanego/zainteresowaną, jako brak zgody na dziecko i na to, co przeżywa.

Jak w takim razie reagować?

Być obok, jeżeli dziecko tego chce. A jeśli nie chce, to wyjść zapewniając, że jesteśmy gotowi być obok, jeżeli tylko tego zechce.

Być uważnym, na to co się z dzieckiem dzieje. Ważne, żebyśmy dali dziecku możliwość  wykonania pracy, jaką jest poradzenie sobie ze swoimi emocjami. Najlepiej będziemy je w tym wspierać, kiedy zajmiemy się swoimi emocjami, czyli kiedy zachowamy spokój.

Czy też doświadczyliście zmienności emocji dziecka? Przychodzi mi do głowy porównanie ich z wiosenną pogodą – słońce, deszcz, grad, wichura, tęcza – wszystko w ciągu kilku godzin, a czasem krócej. Wielka rozpacz potrafi zamienić się w wybuch śmiechu w przeciągu kwadransa albo szybciej.

Jak radzić sobie z tymi trudnymi i zmiennymi emocjami?

Po pierwsze odpowiedzieć sobie na pytanie, czy jest zagrożenie zdrowia i życia. Jeżeli takiego zagrożenia nie ma, nie musimy reagować szybko. Dajmy sobie czas, często wystarczy na prawdę chwila, aby zareagować tak, jak byśmy chcieli. Czasami wystarczy powiedzieć „jestem tutaj, jestem przy Tobie, widzę, co się dzieje”

Po drugie, pamiętajcie, że celem nie jest to, by dziecko przestało.

Ważne, żeby nazywać sytuację i sprawdzać czy ją rozumiem. Nie chodzi o tłumaczenie dziecku, co się z nim dzieje, bo wtedy zakładamy, że my wiemy. A to guzik prawda. Możemy jedynie zgadywać i wyciągać wnioski czy to pomaga. Bo jak nie pomaga, to lepiej siedzieć obok i z całej siły kochać dziecko i siebie. Tłumaczenie jest najmniej skuteczną metodą wychowawczą.

Po co w ogóle te wszystkie trudne emocje. Czy dziecko nie mogłoby być non stop uśmiechnięte jak na reklamach proszku Lovella albo pudełku pieluch. Czy ono musi się złościć i wprowadzać nas w rozterki natury rodzicielsko-egzystencjalnej?

Ano nie, bo dzieci przez te emocje rozmawiają z nami. Emocje mają dla dzieci funkcję komunikacyjną. Jak coś nie gra i jakaś ważna potrzeba nie jest zaspokojona, to ono po prostu komunikuje nam ten fakt tak jak umie. Nikt nie wkurza się na nas, jak w obcym języku coś pochrzanimy. Raczej docenia nasze starania i to, że chcemy się dogadać. Tak samo odczytujmy trudne dla nas emocje naszych dzieci. One mówią nam, że u nich dzieje się coś ważnego. Nie olewajmy tego, nie zaprzeczajmy temu, ani nie wiedzmy od nich lepiej. Bądźmy otwarci i gotowi na towarzyszenie. Jesteśmy ich ważnymi dorosłymi.  A spokojny dorosły, to pomocny dorosły:) A dorosły dający czas i przestrzeń na przeżywanie i przepracowanie „bólu istnienia” to prawdziwy skarb.

Ważnym zadaniem dorosłych jest sprawienie, by dzieci nie bały się tego co czują. Gniew – to ważna emocja, bo pomaga nam w zobaczeniu swoich granic. Pomaga zobaczyć, na co nie chcemy się godzić. Strach – to ważna emocja, bo pokazuje nam czego potrzebujemy by czuć się bezpiecznie. Złość – to ważna emocja, bo mówi nam o tym, że jakieś ważne potrzeby nie są zaspokojone.

Spróbujcie zrobić z dziećmi takie ćwiczenie: XXX to ważna emocja, bo pomaga nam w YYY.

Last, but not least: Kiedy dziecko chce nam coś powiedzieć, to ważne jest, żeby skupić się na treści, nie formie.

Przydatne informacje:

strona Agnieszki Stein

książki autorstwa Agnieszki Stein w wydawnictwie Mamania

warsztaty dla rodziców organizuje Fundacja RoRo

 

źródło zdjęcia pixabay.com

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply