do szczęscia

Szczęście (nie) jest dla każdego

1 marca 2017

Szczęście nie jest dla każdego oczywiste. Myślisz: jeszcze tylko zrzucę parę kilogramów albo zarobię więcej pieniędzy, albo kupię większy dom, lepszy samochód, nowe ciuchy i wtedy to dopiero będę szczęśliwa. Nie zrozum mnie źle, to wszystko jest w porządku, Ty jesteś w porządku, to czego chcesz, jest w porządku. Jeśli naprawdę tego chcesz. Jeśli to jest naprawdę to, czego potrzebujesz, a nie coś, za czym gonisz, bo inni tak robią.

Ja widzę to tak. Szczęście jest na czubku mojego nosa, siedzi tam i z każdym wdechem i wydechem przypomina o sobie. Hej, Sylwia żyjesz, ale szczęście, co? Mam wszystko, czego mi potrzeba, by żyć tak, jak chcę żyć.

 

SZCZĘŚCIE WSZYSTKIMI ZMYSŁAMI

Tak jak chcę, czyli jak? Mnie kręci życie w zachwycie. Wtedy moje szczęście jest najszczęśliwsze. Lubię widzieć te wszystkie małe, piękne i proste rzeczy, które mnie otaczają. Lubię doświadczać życia wszystkimi zmysłami: czuć ciepło kubka z kawą, jej zapach, smak, słuchać jak pękają bąbelki spienionego mleka.

 

CZERPIĘ RADOŚĆ Z TEGO, CO JEST.

Kręci mnie cieszenie się życiem. Lubię się nażyć. Czerpać radość z tego, co jest, a nie tego, co było lub będzie albo by było, gdy coś tam. Jak jestem na stoku, to pożyczam narty, zjeżdżam na sankach, rozmawiam z miejscowymi, oglądam widoki, wystawiam grzywkę do wiatru, podryguję w rytm muzyki, która nie jest z mojej bajki, próbuję nowych potraw, wdaje się w bójkę na śnieżki. Będąc w Beskidach, nie rozmyślam o tym, jakby to było być w Alpach, albo co zrobię, jak dojadę do domu, albo że w sumie to wolałabym być na basenie. Teraz jestem na stoku. Jutro mogę pojechać na basen. Moje szczęście lubi być tu i teraz.

 

SZUKAM TEGO, CO MI SIĘ PODOBA.

Kiedy coś jest do bani, nie w moim typie, nie z mojej bajki, to najpierw sprawdzam, co mi się w tym podoba. Serio mam tak, że zamiast szukać dziury w całym, szukam tego, co mi odpowiada. Moje szczęście lubi skupiać się na ty, co jest ok.

 

MAM DYSTANS DO SIEBIE.

Nie biorę wszystkiego, a przede wszystkim siebie, tak bardzo serio. Lubię się powygłupiać, pośmiać z siebie i swoich rzekomych braków. Nie dzielę włosa na czworo, ba czasem wcale ich nie czeszę:) Moje szczęście lubi lekkość i humor.

 

KAŻDY MÓWI O SOBIE.

Pamiętam o tym, że każdy mówi o sobie i swoich potrzebach. Nawet jak wygląda to tak, jakby mówił o mnie. Kiedy słyszę, że jestem jakaś, na przykład roztrzepana, to nie wchodzę w grę typu ping-pong i nie odpowiadam: a ty za to taki perfekcjonista. Nie wchodzę też w tryb moja wina. Szukam potrzeb tej osoby za jej słowami. Ona mówi o swoich potrzebach, a nie o mnie. Moje szczęście lubi Porozumienie bez Przemocy Marshalla B. Resenberga.

 

DBAM O SIEBIE.

Tak, tak. To serio jest pomocne. Wysypiam się, jem rzeczy, które mi służą, robię rzeczy, które mi służą, przytulam się do bliskich ludzi i zwierząt, ruszam się, wychodzę, lubię zmęczyć i głowę i ciało. Moje szczęście lubi, gdy o nie, znaczy się o siebie, dbam.

 

PORÓWNUJĘ SIĘ TYLKO ZE SOBĄ.

Wierzę, że mam to, czego potrzebuję. Nie porównuję mojego urlopu z urlopem znajomych, mojego stanu konta ze stanem konta sąsiada. Porównuję się jedynie ze sobą. Jak uznam, że chcę coś zmienić, to po prostu codziennie, małymi krokami robię to i co jakiś czas sprawdzam, jak mi idzie i czy to ma dla mnie sens i daje mi radość. Moje szczęście lubi sprawdzać, czy może być jeszcze bardziej szczęśliwe.

 

Jestem ciekawa, czy to, co napisałam, jest dla Ciebie pomocne? A może chcesz, żebym rozwinęła któryś z wymienionych punktów? A może to wszystko jest bez sensu, szczęście mieszka za górami i morzami a ja opowiadam bajki? Albo przejęła je grupa trzymająca władzę i całe to zawracanie gitary szczęściem jest bez sensu?

PS. Dziękuję, że czytasz.

PSS. Kochaj siebie.

zdjęcie: Unsplash/Pixabay

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply