Bez kategorii

Jak towarzyszyć dzieciom w silnych emocjach?

29 października 2017

Po ostatnim wpisie pojawiło się pytanie; Czyli co konkretnie robić, gdy dziecko płacze?
Ja myślę sobie, że być. Po prostu i aż jednocześnie. Bo po prostu być nie jest łatwo.

Kiedy przypominam sobie swój ostatni smutek i płacz, to czuję ogromną wdzięczność za to, jak przyjęła to moja przyjaciółka.

Łagodnym głosem powtarzała to, co słyszy ode mnie
“Boisz się? Słyszę, że się boisz. To naturalne.” i jeszcze “Wiesz, ja nie wiem, co powiedzieć.” Byłam cała moim smutkiem i strachem. To, czego potrzebowałam, to człowiek, który będzie przy mnie. Będzie, uzna mnie i moje emocje za naturalne i pozwoli mi na to, żebym sobie poradziła z nimi. Co mi to dało? Dało mi pewność, że jestem akceptowana i że ona ufa mi, że sobie z tą sytuacją poradzę.
Siedziałyśmy w metrze, ja płakałam jej w rękaw, a ona po prostu ze mną była.
Mogła powiedzieć ”Ej, zobacz, wszyscy się patrzą. Tak się nie zachowuje w metrze.”,
albo “o, zobacz jaki film leci na monitorze.”, “będzie dobrze, zobaczysz.”,
albo “to jest problem? ja to mam problem, tylko posłuchaj.”
Co by mi to zrobiło? Pomyślałabym sobie, że ze mną coś jest nie tak, że robię rzeczy, których nie robi się w określonym miejscu, że to, co przeżywam, nie jest ważne, że ważniejsze jest to, co na monitorze, że mnie nie rozumie albo że ja jestem głupia i nie rozumiem. Wiem też, że dzielenie się z nią moimi smutkami byłoby dla mnie trudne, chyba więcej nie próbowałabym tego robić.

Potem przyszedł czas na strategie. Byłam już na nie gotowa. Wcześniej moja głowa byłaby tylko w silnych emocjach.

Co konkretnie robić, gdy dziecko płacze?

Uznać emocje, które przeżywa dziecko. Zobaczyć i uznać emocje, które przeżywam ja, jako rodzic. Bo dla mnie to też trudna sytuacja, kiedy obok płacze człowiek, a ja nie wiem, jak to zrobić, by poczuł się komfortowo. Nie wiem, bo nie uczono mnie tego. Uczono mnie, że są emocje “dobre”, czyli te pożądane przez otoczenie, takie, z którymi innym jest łatwiej, oraz te “niechciane”, z którymi moim bliskim było trudno. A emocje po prostu są, mają swoje zadanie do wykonania: informować, czy moja ważna w tej danej chwili potrzeba jest, czy nie jest zaspokojona.
To, że emocja zostanie stłumiona, nie będzie oznaczało, że moja potrzeba została zaspokojona. Dowiem się tylko, że “coś ze mną nie tak.”

Kiedy dziecko płacze, bo ważna dla niego w tym momencie potrzeba nie została zaspokojona, to używa procesu, zwanego w NVC opłakiwaniem. To, co jest wspierające w budowaniu kontaktu z drugim człowiekiem, to pełna łagodności obecność, ciekawość tego, co przeżywa drugi człowiek, otwartość na jego uczucia i potrzeby. Wypowiedzenie na głos tych emocji, które się widzi, może być pomocne w ich regulacji. Zaczynają być obok mnie, już cała nie jestem strachem, czy smutkiem. Jestem Sylwią, która czuje smutek czy strach. Daje to też taką pewność, że to, co przeżywam jest w porządku, że ze mną wszystko w porządku, tak samo, jak w porządku jest mieć zęby czy stopy. Emocje są tak samo częścią nas, jak nasze części ciała. Często nie decydujemy się na odgadywanie i wypowiadanie na głos potrzeb, bo mamy przekonanie, że wtedy jestem odpowiedzialna za ich zaspokojenie, że jak wypowiem: “chyba jeszcze chcesz się bawić?”, to mam zapewnić tę możliwość zabawy teraz natychmiast. A to nie jest prawda. Mogę szukać sposobu na to, jak tę potrzebę zaspokoić, ale nie muszę, to mój wybór.

Jak może wyglądać dialog?

– Czy teraz jesteś tak smutny, że aż lecą ci łzy z oczu?
– (płacz)
– Smutno Ci?
– (płacz)
– Jestem tu z Tobą. To naturalne, że czujemy smutek, gdy nie możemy mieć tego, co dla nas ważne.

Zachęcam do tego, by przyglądać się też temu, co wtedy jest we mnie. Czy też jest smutek, czy może zniecierpliwienie, czy strach, a może wstyd. Jakie moje potrzeby nie są w tem danym momencie zaspokajane? Może łatwości, a może kompetencji, a może uznania, bycia widzianą?

Pogadać jak już będziemy czuć się komfortowo
Staram się wracać do trudnych dla dziecka sytuacji, poprzez rozmowę, kiedy już emocje nie są tak silne, kiedy czujemy spokój-i ja i dziecko. Robię tak, bo w tych silnych emocjach biorą górę niższe struktury mózgu, a nie kora nowa. Szukam dogodnego momentu i nie robię tego na siłę. Pytam: Czy teraz moglibyśmy pogadać o naszym powrocie z placu zabaw? I jeśli jest zgoda, to gadamy, a jeśli nie pytam za jakiś czas. I to jest moment na szukanie strategii na następny raz. Jak to zrobić, by łatwiej wychodziło nam się z tego placu zabaw?

Taka rozmowa może wyglądać tak:
– Pamiętasz, jak dziś wracaliśmy z placu zabaw?
– Aha.
– Chciałabym o tym porozmawiać, co Ty na to?
– Dobla.
– Pewnie czułeś smutek, bo chciałeś się jeszcze bawić?
– cisza
– To naturalne, że człowiek się smuci, kiedy kończy się coś, co nam się podoba.
– Lubię samochodziki.
– Lubisz samochodziki,
– Chcesz wiedzieć, dlaczego wzięłam Cię pod pachę, żebyśmy poszli już do domu?
– Tak
– Byłam głodna i bardzo chciało mi się siusiu.
– hihihih
– Jak myślisz, jak następnym razem mogę dać Ci o tym znać?
– Nie wiem.
– Mnie też nic nie przychodzi teraz do głowy.
– Może narysujemy kibelek?
– Ok. To będzie znak?
– Ok.

Co, jeśli ja jestem świadkiem trudnych emocji dziecka, np. koleżanki?

Mogę zapytać, czy jest coś, co mogę zrobić, żeby jej było łatwiej w tej sytuacji. Może jest drugie dziecko, którym trzeba się zająć, a może zakupy do potrzymania, a może gdzieś się spieszycie i Ty możesz pilnować czasu, kiedy ona tuli dziecko? Opcji jest tak wiele, jak ludzi i sytuacji. Nie zapominajmy też wtedy o sobie i empatii dla siebie, czyli obserwowaniu, jakie uczucia są we mnie w tej sytuacji, jakie moje potrzeby nie są w tej sytuacji zaspokojone, a może wszystkie są zaspokojone?

Na końcu poprzedniego artykułu napisałam, że potrzebna do tego łagodność. Łagodności zarówno dla siebie i dla dzieci. Mam na myśli nieocenianie siebie, że nie wiem, co zrobić, nieocenianie innych, co pomyślą. Nadal żyjemy w społeczeństwie, gdzie bycie szorstkim dla siebie i dzieci, jest bardziej akceptowane, niż łagodność. Bo potrzebna “twarda dupa”, bo “bezstresowo”, bo “nie wie”.

I jedziemy tak na strachu przed oceną, wykluczeniem i wstydzie. A to nie są wartości, które chcę wspierać w moim rodzicielstwie, a nawet człowieczeństwie. A Tobie łatwo jest być łagodną?

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply