Bez kategorii

Ze szczęściem jest jak z ciążą. Nigdy nie ma na nie odpowiedniego momentu?

26 września 2017

Jak słucha się ludzi rozważających ciążę, to aż czasem dziw bierze, że nasz gatunek jeszcze istnieje. Bo w zasadzie nie ma dobrego czasu na ciążę. Dla niektórych nie ma też dobrego czasu na szczęście.

Przed studiami za wcześnie, bo to się jeszcze człowiek wyszaleć musi, wyszumieć, Na imprezy pochodzić, kilka razy się zakochać, żeby nie mieć wrażenia, że coś nas w życiu ominęło, żeby wiedzieć, jak to też mogłoby z Józkiem być, a nie całe życie tylko z jednym.

Potem pierwsza praca. No nie, ciąża teraz? Szaleństwo. Przecież trzeba zdobyć doświadczenie, pozycję, wyrobić sobie status i zdolność kredytową.

Jestem specjalistą, i że co? Że niby teraz? Nie! Najpierw kredyt trzeba wziąć i urządzić mieszkanie. A potem to trochę się odkuć, świat pozwiedzać.

Stanowisko menadżerskie, fity profity, służbowy samochód, laptop, tablet i komóra, jest status, jest prestiż. Dziecko? Nie teraz, przecież firma na mnie liczy. Jak zaciążę, to ich obciążę. Szukaniem zastępstwa. A kto ten projekt dokończy? Jeszcze tylko ten projekt dokończę, kupię większe mieszkanie, to wtedy.

Większe mieszkanie jest. Jest też większy kredyt. Dłuższe godziny pracy, bo jakoś to spłacać trzeba. Dziecko? Kiedy? Jak na 9:00 mam być, do 18:00 spotkania, statusy, potem zakupy, gdzie wcisnąć dziecko w ten kalendarz?

Niektórzy tak samo widzą szczęście. Że teraz, to nie czas na nie. Że szczęście jest wydawane wraz z dyplomem, albo kluczami do mieszkania, tudzież kluczykami do auta, albo wraz z umową na etat na czas nieokreślony, lub z podwyżką, albo z nim/nią, bo oni dadzą mi szczęście.

A niektórzy uważają, że na szczęście przyjdzie lepszy czas. Kiedy dziecko będzie starsze, bardziej samodzielne, bo teraz to jeszcze nie. A potem będzie bunt dwulatka i też nie. A potem adaptacja w przedszkolu. Potem początek roku szkolnego. Następnie prace domowe i zajęcia pozalekcyjne i kto jak nie ja muszę je z nim i na nie. Nastolatkowi buzują hormony i relację trzeba ratować. A kto uratuje Ciebie?

A teraz uwaga, będzie patetycznie, grozi wymiotami. Służę woreczkiem.

Szczęście to Ty. Jesteś nim od pierwszego oddechu i będziesz do ostatniego.

“Chcesz być szczęśliwa, to bądż.”, jak mówi klasyk. Teraz. Z tym, co masz.

Ze szczęściem jest tak prosto, jak:

  • z chudnięciem – chcesz schudnąć, jedź połowę
  • uprawianiem sportu – wkładaj trampki i biegnij
  • tworzeniem – weź farby i rysuj
  • pisaniem – wyjmij ołówek, zeszyt i pisz.

Część z nas ma tak, że potrzebuje do tego kogoś, kto weźmie za rękę i przeprowadzi przez ten proces, albo chociaż początek: chudnięcia, uprawiania sportu, tworzenia, pisania. Czasem potrzebujemy kogoś, kto pokaże nam jak. Z kim odkryjemy szczęście, czyli siebie.

Jeśli też tak masz, a do tego nie straszny Ci spontan, to zapraszamy Cię wraz Dominiką Jasińską, certyfikowaną trenerką NVC, na wyjazd “W poszukiwaniu szczęścia” do Ogrodu Dobrych Myśli w Plajnach.

Pakuj się. W czwartek wyjeżdżamy i mamy jeszcze dwa wolne miejsca, szczegóły tutaj.

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply